Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 grudnia 2013

W bulu i nadzieji

Przodownicy pracy z nas żadni. Nie wyrabiamy trzystu, dwustu, stu, ani nawet pięćdziesięciu procent normy. Powód jest jednak prosty - nigdy nie zakładaliśmy sobie żadnej normy!

Niemniej, jak zapewniamy po raz nie wiadomo już który, wciąż działamy. Walczymy. Zmagamy się z czasem i z materią (nieraz może bardziej z brakiem jednego i drugiego). I choć robimy często dużo hałasu, zamętu, krzeszemy iskry, pylimy, dymimy - jednym słowem praca wre - nadal ciężko o efekty, którymi moglibyśmy się otwarcie pochwalić. Tzn. jakieś są, całkiem widoczne, ale wyjątkowo mało spektakularne. Przechwalanie się nimi byłoby zapewne zwykłym, nikomu na nic niepotrzebnym, rozdrabnianiem się. Z drugiej strony chcielibyśmy jednak od czasu do czasu dać Państwu jakieś znaki życia.

Rozwiązaniem tej trudnej sytuacji może być przyjęcie na chwilę jednego z założeń sztuki konceptualnej, a więc tego, iż wartość sztuki może tkwić w samym procesie twórczym! Proszę bardzo. O ile posklejane, czy poskręcane ze sobą dość chaotycznie deski, jeszcze bez kolorów i nic nieprzypominające; o ile jakieś detale, które nabiorą jakiegokolwiek znaczenia dopiero złączone razem w większą całość; o ile to wszystko rzeczywiście nie powinno być w tym momencie niczym spektakularnym, o tyle widok kapoków uwijających się w całym tym chaosie i bezładzie przedmiotów, może nam chyba przynieść pewną rekompensatę. Można popatrzeć, pośmiać się. Przede wszystkim jednak mamy dowód, że kapoki w ogóle coś robią.

Wracając do początku, wprawdzie nie zakładaliśmy sobie nigdy żadnej normy, ale mówiliśmy nieraz coś o nadziei. W poprzedniej notce, np. wyraziliśmy takową o ukończeniu scenografii do końca roku. Padało wówczas również stwierdzenie, że "koniec tego etapu prac jest już na wyciągnięcie ręki". Teraz - całkiem szczerze - nie jest na wyciągnięcie ręki, jest o włos. Zaś do końca roku pozostało jeszcze trochę czasu. Może zatem, miast 300% normy, będzie 100% nadziei?


poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Warsztaty

Choć bliskie swego kresu, wciąż jednak trwają wakacje. Jak wiemy, dla młodzieży jest to przeważnie czas beztroskich zabaw, rozrywek, wypraw i wycieczek wszelakich, małych i dużych, dalekich i bliskich. Lecz równie często lato okazuje się okresem, w którym "domowa nuda" bywa jeszcze nudniejsza, niż zazwyczaj. Dla tych wszystkich, którym nie w smak jest wakacyjne przesiadywanie wśród własnych czterech ścian, Miejskie Centrum Kultury w Bełchatowie dało znakomitą okazję do aktywnego i twórczego spędzenia czasu, organizując cykl letnich warsztatów „Młodzi w ruchu. Atrakcje i Art:akcje 2013”. Swoje pięć minut w ramach całej akcji miała również Ferajna Filmowa KaPoK. W dniach 12-14 sierpnia prowadziliśmy warsztaty zatytułowane "Film o niebezpiecznej tematyce społecznej".

Ostatecznym celem zajęć, oprócz omówienia i przyswojenia różnych zagadnień teoretycznych, technicznych i warsztatowych, było oczywiście stworzenie filmu. Musimy uczciwie przyznać, iż obawialiśmy się nieco, co nam z tego wyjdzie. Postawiliśmy bowiem na formę prowadzenia zajęć, w której główna myśl twórcza pochodzić miała od uczestników. Powodzenie całego przedsięwzięcia zależało więc w dużym stopniu od grupy, jej charakteru, stopnia kreatywności i wreszcie samego zaangażowania. Okazało się na szczęście, że obawy były nieuzasadnione, a zespół ośmiorga dzielnych warsztatowiczów spisał się na medal.

Nie brakowało ani pomysłów ani dobrych chęci. Przeróżne koncepcje na film rodziły się w hurtowych ilościach. W końcu trzeba było zdecydować się na jedną i przystąpić do realizacji. Oto owoc tych działań:



Praca nad niniejszym spotem wypełniła właściwie cały czas, jaki był do naszej dyspozycji. Warsztatowicze chętnie jednak zostawali z nami "po godzinach", a dobrych chęci i uporu, było w grupie tak dużo, że zaowocowało to powstaniem jeszcze jednego filmu:



Są to naturalnie obrazy dość dalekie od doskonałości, z licznymi usterkami. Biorąc jednak pod uwagę, iż powstały one w tak krótkim czasie i niemal cały proces twórczy pozostawał rzeczywiście w rękach samych warsztatowiczów, trzeba uczciwie stwierdzić, że jest nieźle! Uczestnicy sami napisali dialogi, pytania do wywiadu, sami obsługiwali sprzęt, sami "aktorzyli" i reżyserowali, wreszcie  częściowo odpowiadali nawet za montaż. My - prowadzący - byliśmy w tym wszystkim raczej rodzajem filtra i kierunkowskazu, korektorami (ale nie cenzorami). Podsumowując, są to dzieła własne warsztatowiczów, stworzone z naszą pomocą, nie na odwrót - i o to chodzi!

Dziękujemy grupie za twórczą i aktywną postawę oraz miłą atmosferę. Żałujemy tylko, że gdzieś "w ferworze walki" zapomnieliśmy nawet o zrobieniu sobie wspólnego zdjęcia...

piątek, 3 sierpnia 2012

Istniejemy

Pragniemy przerwać okres długotrwałego milczenia, powracając z garścią mniej i bardziej świeżych informacji. Ktokolwiek przez ostatnie miesiące zaglądał na tę stronę, z pewnością odnosił wrażenie, iż Ferajna Filmowa KaPoK, o ile w ogóle nie rozwiązała się, to przynajmniej zawiesiła swoją działalność. Na szczęście nic bardziej mylnego! Mimo szeregu zmian i okoliczności, które wymusiły na nas spore spowolnienie rytmu pracy, trwamy i, jak pokazują ostatnie dni, mamy się chyba nawet nie najgorzej.

 W tym miejscu należy się jeszcze porcja wyjaśnień. Pierwszy nasz film - "Pipeta" - ukończony został we wrześniu 2010 roku. Od tego czasu ukazały się jeszcze trzy tytuły spod znaku KaPoKa. Wszystkie trzy sporo mniejszych rozmiarów i zapewne mniej zapadające w pamięć. W międzyczasie jednak, niemalże od samego zakończenia "Pipety", trwają prace nad kolejnym "dużym" filmem. Droga od pomysłu, przez opracowanie koncepcji, napisanie scenariusza, itd. do jakichkolwiek fizycznych działań okazała się niezwykle trudna, długa i wyboista. Niemniej na dzień dzisiejszy jest już prawie ukończona.

I tak film, którego początki należy datować na koniec 2010 roku (wtedy bowiem ostatecznie zaakceptowaliśmy i zatwierdziliśmy pomysł), wreszcie wychodzi już z etapu prac czysto umysłowych i postępy w jego realizacji zaczynają być w końcu widoczne gołym okiem. Oto Ferajna Filmowa KaPoK buduje scenografię do swojej najnowszej produkcji! Zadaniu temu niewątpliwie sprzyja nasza nowa siedziba, za którą pragniemy w tym momencie gorąco podziękować dyrekcji bełchatowskiego MCK. Główne zalety nowego miejsca to większa powierzchnia do dyspozycji oraz lepsza dostępność, tj. mówiąc najdosłowniej, zminimalizowana odległość między pracownią a łóżkiem dowolnego członka ekipy...:)

Ponadto pragniemy również donieść, iż dwa spośród naszych filmów będą zaprezentowane na Festiwalu Filmowym "Kocham Dziwne Kino". Jeśli więc komukolwiek byłoby w najbliższy weekend po drodze do Pabianic, zapraszamy. W piątek 3 sierpnia o godzinie 20:30 w ramach pokazu pozakonkursowego wyświetlone zostanie "Resurrection", zaś dzień później około 22:00 do walki o "Złotego Mola" stanie nasza stara, dobra, wysłużona "Pipeta". Jeszcze raz zapraszamy!

Żeby nie było zbyt nudno, dodamy, iż Ferajna Filmowa KaPoK w najbliższym czasie włącza się w, organizowaną przez MCK Bełchatów, akcję "Latem kultura nie śpi". W dniach 13-17 sierpnia 2012 prowadzić będziemy dla dzieci w wieku 10-12 lat warsztaty filmowo-pomysłowo-twórcze pt. "Film wysokich lotów bez rakiet i samolotów".

Jak widać, trochę się jednak dzieje i wbrew panującej aktualnie wkoło nas ciszy istniejemy, mając zresztą pełne ręce roboty. A skoro istniejemy i mimo wszystko trwamy, to znaczy, że jesteśmy potrzebni!

czwartek, 23 lutego 2012

OFAFA


W ekspresowym, jak na ostatnie czasy tempie pragniemy pochwalić się pewną informacją. Dotyczy ona aż dwóch naszych filmów. Po szczegóły zapraszamy tu: http://www.ofafa.pl/pages/index.php?p=konkurs

środa, 22 lutego 2012

Nowości


Baaardzo długo zaniedbywaliśmy naszą stronę. Jedną z przyczyn oczywiście jest brak czasu, drugą pewnie brak zapału a
trzecią pewna stagnacja. Mało działo się rzeczy, o których warto by truć internautom. Owszem mogliśmy przecież
uraczyć Was, drodzy czytelnicy, mnóstwem życzeń z przeróżnych okazji, jakich przecież nie brakowało. Wystarczy przypomnieć, że ludzkość ma przed sobą już zaledwie niespełna rok (jak udowadnia znany dość szeroko profesor Mieczysław Koźlak-Czarnkowski). Była to zatem ostatnia w historii okazja do składania noworocznych życzeń. Rzecz jasna, chcemy aby ten rok był fajny, szczęśliwy, udany, aby zakończył się przed czasem itp. ale generalnie nie do podkreślania takich wydarzeń ta strona powołaną została. Woleli byśmy skupić się na kwestiach związanych z animacją i nami samymi. Jest wreszcie okazja by znów zabrać głos i poinformować ewentualnych użytkowników tej witryny o niedawnych epizodach z Kapokiem w roli głównej.

Zaczynamy zatem:

Ostatniej niedzieli grupa Kapok prędko nie zapomni. Ba! będzie miło ją wspominać. Mieliśmy okazję przeprowadzić warsztaty dla najmłodszych w łódzkim Muzeum Kinematografii. Udały się one podobno całkiem dobrze i nie ma co się okłamywać - cieszą nas takie słowa.

Grupka maluchów miała okazję pobawić się w tworzenie prostej, króciutkiej animacji. Przy okazji niektórzy z nich dowiedzieli się tego i owego o tym gatunku filmu i o etapach jego tworzenia.
Jako ludzie zainteresowani kinem nie mogliśmy odmówić sobie także zwiedzenia samego muzeum. Polecamy wszystkim świetną, dobrze zorganizowaną i niezwykle interesującą ekspozycję!

Na zakończenie dnia odbył się pokaz dokonań Ferajny Kapok i wcześniejszej formacji Fly Films. Mimo niskiej frekwencji i tak utrzymała się miła atmosfera a zatem zawiedzeni w żadnym razie nie jesteśmy. Cieszy wręcz, że znalazł się ktoś, kogo w niedzielne popołudnie wydarzenie tego pokroju potrafiło wyrwać z domu (szczególnie zważywszy na pogodę).

Z informacji istotnych można wspomnieć jeszcze o tym, że wreszcie Kapoki znalazły sobie nowe miejsce do pracy. Po naprawdę ciężkim okresie poszukiwań i zwątpień jest to dla nas wielką ulgą. Szczęście się do nas uśmiechnęło a dzięki temu poczuliśmy nową energię, którą mamy nadzieję przekuć na jakąś zacną animację. Prace nad takową z resztą nadal trwają. W bólach i powoli rodzi się animatik. Dopracowujemy szczegóły filmu. Żywimy nadzieję, że już niebawem będziemy mogli przystąpić do budowy scenografii.

Należy zauważyć także, iż parę dni temu zaprezentowaliśmy internautom nową produkcję. Nie jest to nic, co mogłoby powalić na kolana. Mówiąc szczerze, jest to zaledwie skromna próba Kapokowych sił w animacji rysunkowej. Efekty nie są najgorsze, więc sądzimy, że z czasem wykorzystamy tę technikę w jakiejś dłuższej formie. Obecnie można obejrzeć zaledwie 30 sekund animacji powstałej niemal przypadkiem. Filmik o którym mowa nie miał nawet scenariusza, to prosty pomysł spontanicznie przerobiony w postać filmu.

To chyba wszystko, co ważne w ostatnim czasie. Liczymy także, że więcej nie będziemy musieli milczeć, tak długo, jak ostatnio.

środa, 30 listopada 2011

Czwarty

Może to zdziwi kilka osób, ale musimy z zadowoleniem stwierdzić, że zbliża się, i to wielkimi krokami, premiera kolejnego filmu KaPoKa! Tym razem nie będziemy prezentować animacji lalkowej ani nawet pikselacji, jak to miało miejsce ostatnio. Padło na animację, a jakże, ale rysunkową. Film znów jest swoistym eksperymentem i powstał bardzo spontanicznie. Pierwsze opinie osób zaufanych, dobrych znajomych, zarówno tych związanych z filmem co zupełnie nie znających się na rzeczy, są dość dobre. O spontanicznym charakterze kreskówki świadczyć może choćby to, że nawet nie jest ona zatytułowana. Całość trwać będzie nieco ponad pół minuty, więc bardzo mało. Generalnie obraz czeka na udźwiękowienie, opracowanie napisów i wymyślenie jakiegoś sensownego tytułu. Planów związanych z tym filmikiem nie ma. Wątpliwe, żeby zaczął on "festiwalowe kółeczko", jak to miało miejsce w przypadku "Pipety" i jak jest z "Resurrection". Jest to możliwe dopiero, gdy wyniki oglądalności i opinie w sieci pozytywnie by nas zaskoczyły. Istotne jednak jest to, że KaPoK posmakował kolejnej techniki tworzenia animacji a efekty są nie najgorsze. Dla nas jest to wprawka, która może komuś się spodobać i dlatego zapadła decyzja o dodaniu dźwięku i złożeniu tego do tzw. "kupy".

poniedziałek, 28 listopada 2011

Już po

Wczoraj zakończyła się piąta edycja Festiwalu Filmów Niepoważnych "Nakręceni". Jury obejrzało 44 filmy, które trwały łącznie ponad 15 godzin. W burzliwej dyskusji wyłoniono laureatów. Ilość nagród, co należy podkreślić, była imponująca. Poza nagrodą główną i dwoma wyróżnieniami uhonorowano kilka innych filmów. I tak kolejno grand prix zdobył film "Badzioch" w reżyserii Łukasza Bursy, wyróżnienia przypadły filmom "Agencja Fatum" Grzegorza Nity oraz dokumentowi "Taki Los" Andrzeja Sidora. Animacja "Agencja Fatum" dostrzeżona została również przez festiwalową publikę, wiązało się to oczywiście z kolejną nagrodą dla tego obrazu. Specjalne wyróżnienie od jury otrzymał pełnometrażowy film "Twoja stara. Baśń" autorstwa Łukasza Jedynastego. Jurorzy postanowili docenić ogromny wysiłek twórców i stopień profesjonalizmu, jaki udało im się osiągnąć. Kolejną nagrodę przyznała Ferajna Filmowa KaPoK. Tym razem padło na tytuł "Musztarda w biedzie celem odmóżdżenia z wampiryzmu medialnego" w reżyserii Mariusza Szulca, Adama Grodnickiego i Wojciecha Wojtysiaka. Specjalnego wyróżnienia doczekała się również Amatorska Grupa Filmowa "Wolf" ze Słubic, która na tegorocznym festiwalu zaprezentowała dwa swoje filmy. Oba dzielnie walczyły o nagrody i
ich tytuły często padały w rozmowach jurorów.

Swoją nagrodę przyznali też najwytrwalsi widzowie festiwalu, którzy obejrzeli wszystkie prezentowane obrazy. Wyróżnili oni film "Każdy ma swoje kino" w reżyserii Piotra Rzepki.
Po trzech wspaniałych i męczących zarazem festiwalowych dniach trzeba niestety wracać do szarej i kwadratowej rzeczywistości. Mamy nadzieję, że za rok festiwal uda się jeszcze lepiej a zainteresowanie tym wydarzeniem będzie stale rosło. Twórcom serdecznie gratulujemy sukcesów, życzymy sił i cierpliwości do pracy nad kolejnymi filmami.

poniedziałek, 21 listopada 2011

V Festiwal Filmów Niepoważnych "NAKRĘCENI" 2011


Pewnie ogromna większość ludzi przyjmuje za normalną rzecz,że impreza mająca za sobą już kilka odsłon, pojawi się w kolejnym roku. Niby to logiczne, ale nie tak znów oczywiste. Tak właśnie rzecz się miała z bełchatowskim festiwalem "Nakręceni". Odbyła się pierwsza, druga, trzecia i czwarta edycja. Przyszedł rok 2011 i kolej na piątą odsłonę. Dobre samopoczucie wielbicieli tego wydarzenia psuły jednak różne wiadomości ukazujące się na stronie organizatora. Czytaliśmy komunikaty obwieszczające, że a to festiwalu nie będzie, innym razem, że odbędzie się jakiś pokaz filmów, ale nie zostanie zorganizowany przegląd konkursowy. Powodem jak zawsze miały być pieniądze... Jako ludzie zainteresowani tematem filmów i przyzwyczajeni już do corocznej zabawy na "Nakręconych" zgodnie stwierdziliśmy, iż tak być nie może i ten festiwal tak łatwo nie umrze. O dziwo poszło dużo łatwiej niż się spodziewaliśmy. Wystarczyła krótka wizyta w Miejskim Centrum Kultury podczas której stwierdziliśmy, że skoro oni nie chcą organizować festiwalu, to zajmiemy się tym my. I to podziałało w magiczny wręcz sposób. Jakimś cudem znalazły się i pieniądze i chęci. Owszem, wszystko przygotowywane było w pośpiechu bo i decyzja o kontynuowaniu "FFNN" zapadła późno. Takim oto sposobem dołożyliśmy ze swojej strony troszkę starań, zdobyliśmy kilku drobnych sponsorów, opracowaliśmy część grafiki festiwalowej, stworzyliśmy muzykę pod przerywniki, zasiadamy też w konkursowym jury (uważamy, że nie jest to dużo, ale lepsze to niż nic) - słowem nazywamy się oficjalnie "współorganizatorami". Rzecz jasna z tego też powodu żaden z naszych filmów nie weźmie udziału w konkursie. No cóż, coś za coś ;)

Nas jednak najbardizej cieszy, to że udało się utrzymać tę jedną z ciekawszych kulturalnych imprez Bełchatowa przy życiu. Mamy też nadzieję, że w kolejnych latach nie będziemy przeżywać podobnych dramatów i oczywistym będzie, że "Nakręceni" to już kawałek naszego miasta, tradycja, której nie powinniśmy zapominać, coś czym możemy się poszczycić i być z tego dumni.
Zapraszamy zatem na solidną porcję kina (i nie tylko kina). Startujemy w najbliższy piątek o 16.00. Po szczegółowe informacje prosimy zaglądać tu.

niedziela, 20 listopada 2011

ŻubrOFFka 2011


Przyszła pora, aby i nasze Resurrection rzucić na duży ekran. W sieci znaleźć można informacje o filmach zakwalifikowanych na festiwal ŻubrOFFka. Będzie to już szósta edycja białostockiej imprezy. Nasza produkcja pojawi się między filmami w kategorii "amatorzy". Oczywiście serdecznie zapraszamy na projekcję!

ŻubrOFFka to dobrze znana marka wśród polskich festiwali. Poza filmami na widzów i twórców czekać będą rozmaite atrakcje. Dość powiedzieć, że festiwal trwać ma od 7. aż do 11. grudnia. Po więcej informacji zapraszamy np. tutaj.

My oczywiście ufamy, że nasz króciutki film zyska sobie sympatię widowni. Standardowo trzymamy za to kciuki.

wtorek, 15 listopada 2011

Relacja z Relanium

Za nami już kolejna edycja imprezy zwanej Relanium. Tak jak się można było spodziewać klimat dopisał, publiczność świetnie przyjmowała kolejne filmy. Z racji ich charakteru salę co chwilę przecinały salwy donośnych chichotów. Miło było patrzeć na mniej lub bardziej amatorskie produkcje przepełnione humorem. Nasza "Pipeta" również spotkała się z fajnym odbiorem. Okazało się z resztą, że nie tylko publiczności przypadła ona do gustu. Jurorzy tegorocznej edycji postanowili uhonorować nas tzw. Średnią Relanką (inaczej mówiąc jest to druga nagroda). Nie trzeba chyba nadmieniać, że bardzo pozytywnie nas to zaskoczyło.

Co do samego festiwalu to trzeba przyznać, że był krótki, treściwy i sprawnie przeprowadzony. Większej "obsuwy" w stosunku do programu nie odnotowaliśmy. Faktem jest, że ów program nieco uległ zmianie i wyleciał z niego blok filmów, w którym miało być prezentowane nasze "Resurrection". Szkoda, że do dziś nie mieliśmy okazji widzieć go na dużym ekranie, ale z drugiej strony dobrze się stało bo taki "zamulator" nijak nie pasowałby do Relanium, które przecież ma być nie inne jak antydepresyjne. A na srebrny ekran pewnie jeszcze przyjdzie czas.

Co można jeszcze powiedzieć o łódzkiej imprezie walczącej dumnie ze stanami przygnębienia? Ano na pewno tyle, że nieco słabe były same warunki techniczne odtwarzania filmów. Doczepić się można tak do dźwięku, który pobrzmiewał gdzieś z okolic ekranu, jak i do obrazu, który przywodził na myśl odchodzące w zapomnienie kasety VHS. Sala w Cytrynie jest niezbyt szeroka, ale za to długa niepomiernie. Dlatego pewnie dźwięk w jej końcu był już mocno zniekształcony. Odległość rzutnika od ekranu zapewne też zrobiła swoje - tak się nam przynajmniej wydaje ;P To jednak tylko detale, które nie zdołały zepsuć ogólnego dobrego wrażenia. Oglądać wszak się przecież dało a zabawa była lepsza niż na niejednym sporo większym festiwalu. Publiczności i frekwencji pozazdrościć może nie jeden organizator podobnego wydarzenia. Tak więc, z filmem czy bez, chętnie wpadniemy do Łodzi za rok.

Warto też przypomnieć, a niektórych może dopiero uświadomić, że tegoroczna nagroda dla Ferajny Filmowej KaPoK to już druga Relanka w naszych zbiorach. Parę lat temu gościliśmy w Łodzi jeszcze jako Fly Films i przy pomocy animacji "Die Wiedergutmachung" zgarnęliśmy wówczas najmniejszą ze statuetek (Małą Relankę).

Może jeszcze tylko dodamy, że pozytywne wydały nam się męskie toalety w Cytrynie ;)

środa, 5 października 2011

Nowy film KaPoK-a jest już dostępny!

Trochę czasu minęło od momentu, kiedy powiadomiliśmy o ukończeniu prac nad nowym filmem. Zapewniamy jednak, że przez te dni nie próżnowaliśmy. Dziś mamy wielką przyjemność oznajmić, że najnowsze dziecko Ferajny Filmowej KaPoK jest już dostępne dla szerokiej publiczności w serwisie Youtube.

Panie i Panowie, oto historia kilku dni z życia człowieka, który właśnie otrzymał zupełnie nieoczekiwaną wiadomość, czyli

Resurrection

środa, 7 września 2011

Kolejna projekcja


Z przyjemnością informujemy, że pojawia się kolejna okazja do obejrzenia "Pipety" w warunkach odmiennych od domowych. Tym razem nasz film zaprezentowany zostanie w ramach Dnia Otwartego MCK w Bełchatowie. Szczegółowy program imprezy znajdą Państwo tutaj. My ze swojej strony serdecznie zapraszamy do udziału w zaplanowanych wydarzeniach. Pozostaje nam życzyć miłego spędzenia czasu. Oczywiście mamy nadzieję na w miarę ciepłe przyjęcie owoców naszej ciężkiej pracy.

piątek, 3 czerwca 2011

Nie tylko "Pipeta"

Kilka dni temu zakończyliśmy zdjęcia do drugiego już filmu KaPoKa. Produkcja ta znacznie różni się od wielokrotnie opisywanej tu "Pipety". Same aspekty techniczne filmu znacznie odbiegają od poprzednika. Nowy obraz powstawał z pewną ideą: nasza grupa chce robić animacje lalkowe o jak najwyższym standardzie — tego trzymać będziemy się zawsze. Nowe „dzieło” jest też swoistym eksperymentem. Pomyśleliśmy, że może warto zaryzykować kilkoma rozwiązaniami zupełnie nowymi, które mogą gwarantować podobną jakość wykonanej animacji, a jednocześnie ułatwić nam pracę. Czy się udało? Trudno powiedzieć. Efekty, jakie możemy narazie oglądać, każą myśleć, że tragedii nie ma, ale, jak zawsze, mogło być nieco lepiej. Będzie to lekcją na kolejne produkcje. W końcu człowiek najlepiej uczy się na własnych błędach.

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Przeglądy, festiwale, projekcje - czyli "Pipeta" w różnych miejscach

Statuetka "Złoty Mrówkojad"
Po ostatnim newsie na naszej stronie, który był zredagowany bardzo szybko na podstawie sms-a przesłanego nam od jednego z Kapoków, wprost z miejsca zdarzenia, czas przyszedł na nieco szerszy opis sytuacji. Otóż "Pipeta" ponownie wybrała się na swoisty clubbing i odwiedza rozmaite festiwale, przeglądy i imprezy tego typu. W tym roku pojawiliśmy się już na kilku, nawet nie odnotowując tego na naszej stronie. Wartym uwagi faktem jest obecność "Pipety" na Festiwalu Niezależnych Filmów Fantastycznych i Horrorów (Bielawa). Wysłaliśmy tam nasz wytwór mając nadzieję, że może nie zostanie on uznany za horror, ale choćby za film fantastyczny. To się niestety nie udało, lecz organizatorzy podkreślili jakość naszego obrazu i wyświetlili go poza konkursem. Nie ukrywamy, że było to dla nas niezwykle miłe.

Co do konkursu w Lublinie, to chyba najlepsze będą słowa Andrzeja Rusina, organizatora tegoż przeglądu:

"[...] Ze 175 nadesłanych prac do programu weszło 29 filmów, trochę więcej niż 1/3 to filmy zagraniczne. Przyszły do nas produkcje z różnych stron świata, od Węgier po Indie; były filmy z Korei Południowej, Niemiec, USA, Grecji, Hiszpanii, Włoch, Izraela i Austrii. Niejednokrotnie mieliśmy poczucie, że odrzucamy rzeczy bardzo dobre, które w poprzednich edycjach zapewne by się dostały. Teraz nie miały szans, bo inne były jeszcze lepsze. To świetna sprawa, gdy jako organizatorzy po prostu wiemy, że dajemy widzom same wartościowe rzeczy, na naprawdę wysokim poziomie."

Jak łatwo się domyślić, cieszyliśmy się bardzo, gdy dowiedzieliśmy się iż pośród tych 29 filmów miejsce znalazła sobie nasza "Pipeta". Ciężko było liczyć na więcej, ale jednak udało się! W kategorii filmów amatorskich wskoczyliśmy dumnie na drugi stopień na tzw. pudle. W nasze ręce trafiło przy tym sporo festiwalowych gadżetów, ulotek itp. Najważniejsze są jednak dyplom i statuetka, które przypominać nam będą fakt, że film, który stworzyliśmy, podoba się komuś poza nami i naszymi bliskimi (a ci przecież mogą go lubić z czystej uprzejmości). Jak już kiedyś pisaliśmy, jest to coś, czym lubimy się napawać;) Nieskromnie życzymy też sobie kolejnych udanych przeglądów.

sobota, 16 kwietnia 2011

V Lubelska Gala Filmu Niezależnego "Złote Mrówkojady 2011"

Jest nam niezwykle przyjemnie poinformować, że "Pipeta" zdobyła kolejne wyróżnienie. Tym razem nasz film doceniono w Lublinie. Na V Lubelskiej Gali Filmu Niezależnego "Złote Mrówkojady 2011" "Pipeta" zdobyła drugie miejsce w kategorii filmów amatorskich.

Dziękujemy!

http://www.zlotemrowkojady.pl/

niedziela, 12 grudnia 2010

Pipeta

Ferajna Filmowa Kapok ma zaszczyt zaprezentować Państwu zrealizowany metodą animacji poklatkowej jedyny odcinek kultowego programu popularnonaukowego PIPETA, w którym prof. zw. dr hab. mgr inż. metafizyki przyrody nieożywionej Mieczysław Koźlak-Czarnkowski, spróbuje rzucić nowe światło na zagadnienie końca losów ludzkiej cywilizacji.