Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pipeta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pipeta. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 sierpnia 2012

Istniejemy

Pragniemy przerwać okres długotrwałego milczenia, powracając z garścią mniej i bardziej świeżych informacji. Ktokolwiek przez ostatnie miesiące zaglądał na tę stronę, z pewnością odnosił wrażenie, iż Ferajna Filmowa KaPoK, o ile w ogóle nie rozwiązała się, to przynajmniej zawiesiła swoją działalność. Na szczęście nic bardziej mylnego! Mimo szeregu zmian i okoliczności, które wymusiły na nas spore spowolnienie rytmu pracy, trwamy i, jak pokazują ostatnie dni, mamy się chyba nawet nie najgorzej.

 W tym miejscu należy się jeszcze porcja wyjaśnień. Pierwszy nasz film - "Pipeta" - ukończony został we wrześniu 2010 roku. Od tego czasu ukazały się jeszcze trzy tytuły spod znaku KaPoKa. Wszystkie trzy sporo mniejszych rozmiarów i zapewne mniej zapadające w pamięć. W międzyczasie jednak, niemalże od samego zakończenia "Pipety", trwają prace nad kolejnym "dużym" filmem. Droga od pomysłu, przez opracowanie koncepcji, napisanie scenariusza, itd. do jakichkolwiek fizycznych działań okazała się niezwykle trudna, długa i wyboista. Niemniej na dzień dzisiejszy jest już prawie ukończona.

I tak film, którego początki należy datować na koniec 2010 roku (wtedy bowiem ostatecznie zaakceptowaliśmy i zatwierdziliśmy pomysł), wreszcie wychodzi już z etapu prac czysto umysłowych i postępy w jego realizacji zaczynają być w końcu widoczne gołym okiem. Oto Ferajna Filmowa KaPoK buduje scenografię do swojej najnowszej produkcji! Zadaniu temu niewątpliwie sprzyja nasza nowa siedziba, za którą pragniemy w tym momencie gorąco podziękować dyrekcji bełchatowskiego MCK. Główne zalety nowego miejsca to większa powierzchnia do dyspozycji oraz lepsza dostępność, tj. mówiąc najdosłowniej, zminimalizowana odległość między pracownią a łóżkiem dowolnego członka ekipy...:)

Ponadto pragniemy również donieść, iż dwa spośród naszych filmów będą zaprezentowane na Festiwalu Filmowym "Kocham Dziwne Kino". Jeśli więc komukolwiek byłoby w najbliższy weekend po drodze do Pabianic, zapraszamy. W piątek 3 sierpnia o godzinie 20:30 w ramach pokazu pozakonkursowego wyświetlone zostanie "Resurrection", zaś dzień później około 22:00 do walki o "Złotego Mola" stanie nasza stara, dobra, wysłużona "Pipeta". Jeszcze raz zapraszamy!

Żeby nie było zbyt nudno, dodamy, iż Ferajna Filmowa KaPoK w najbliższym czasie włącza się w, organizowaną przez MCK Bełchatów, akcję "Latem kultura nie śpi". W dniach 13-17 sierpnia 2012 prowadzić będziemy dla dzieci w wieku 10-12 lat warsztaty filmowo-pomysłowo-twórcze pt. "Film wysokich lotów bez rakiet i samolotów".

Jak widać, trochę się jednak dzieje i wbrew panującej aktualnie wkoło nas ciszy istniejemy, mając zresztą pełne ręce roboty. A skoro istniejemy i mimo wszystko trwamy, to znaczy, że jesteśmy potrzebni!

sobota, 24 marca 2012

Główna nagroda na festiwalu OFAFA w Krakowie

Jest mi niezwykle przyjemnie poinformować, że na festiwalu OFAFA w Krakowie nasz film Pipeta zdobył główną nagrodę w konkursie filmów zrealizowanych przez twórców nieprofesjonalnych.

Więcej szczegółów podamy wkrótce, gdy wrócą z Krakowa obecni na miejscu przedstawiciele naszej grupy.

środa, 29 lutego 2012

Krótkie Noce

No i doczekaliśmy się Pipety w TV. Może nie są to godziny porywającej oglądalności, ale zawsze jest to jakiś sukces. Krótka notka o filmie oraz godziny jego wyświetleń dostępne są pod tym adresem:


Cierpiącym na bezsenność fanom pana Mietka życzymy udanej projekcji.

czwartek, 23 lutego 2012

OFAFA


W ekspresowym, jak na ostatnie czasy tempie pragniemy pochwalić się pewną informacją. Dotyczy ona aż dwóch naszych filmów. Po szczegóły zapraszamy tu: http://www.ofafa.pl/pages/index.php?p=konkurs

środa, 30 listopada 2011

Czwarty

Może to zdziwi kilka osób, ale musimy z zadowoleniem stwierdzić, że zbliża się, i to wielkimi krokami, premiera kolejnego filmu KaPoKa! Tym razem nie będziemy prezentować animacji lalkowej ani nawet pikselacji, jak to miało miejsce ostatnio. Padło na animację, a jakże, ale rysunkową. Film znów jest swoistym eksperymentem i powstał bardzo spontanicznie. Pierwsze opinie osób zaufanych, dobrych znajomych, zarówno tych związanych z filmem co zupełnie nie znających się na rzeczy, są dość dobre. O spontanicznym charakterze kreskówki świadczyć może choćby to, że nawet nie jest ona zatytułowana. Całość trwać będzie nieco ponad pół minuty, więc bardzo mało. Generalnie obraz czeka na udźwiękowienie, opracowanie napisów i wymyślenie jakiegoś sensownego tytułu. Planów związanych z tym filmikiem nie ma. Wątpliwe, żeby zaczął on "festiwalowe kółeczko", jak to miało miejsce w przypadku "Pipety" i jak jest z "Resurrection". Jest to możliwe dopiero, gdy wyniki oglądalności i opinie w sieci pozytywnie by nas zaskoczyły. Istotne jednak jest to, że KaPoK posmakował kolejnej techniki tworzenia animacji a efekty są nie najgorsze. Dla nas jest to wprawka, która może komuś się spodobać i dlatego zapadła decyzja o dodaniu dźwięku i złożeniu tego do tzw. "kupy".

wtorek, 29 listopada 2011

Sprawy stare


Czas wspomnieć o kilku już nieco nieaktualnych sprawach, ale chyba na tyle istotnych, że warto napomknąć o nich na naszej stronie. Otóż w listopadzie "Pipeta" doczekała się projekcji na festiwalu w Rochester - jesteśmy zaszczyceni i dumni.

Z zaległości, ale nie już tak mocno odległych chcieliśmy dodać, że informacja o FFNN 2011, w którym mieliśmy swój skromny udział, znalazła się na głównej stronie portalu Onet.pl, niemal identyczna lecz nieco krótsza informacja ukazała się natomiast na stronie Radia Zet - miło, że istniało coś takiego, jak szersze zainteresowanie tą sprawą.

Z zaniedbanych i zaległych spraw to chyba wszystko. Jeśli odkopiemy jeszcze jakieś ciekawe informacje z KaPoKiem w tle to damy znać.

poniedziałek, 28 listopada 2011

Resurrection odwiedza kolejne miejsca


Mamy kolejne wieści na temat naszego "Resurrection". I są to informacje bardzo dla nas radosne. Otórz już nie tylko ŻubrOFFka zaprezentuje ten tytuł. Filmowi udało się przejść przez kolejne dwa sitka i dzięki temu pokazany zostanie na festiwalu Łapa oraz na tegorocznych Filmowych Zwierciadłach. Oba festiwale nie są nam obce, odwiedziła je nasza "Pipeta". Przypomnimy tylko, że z Ostrołęki udało nam się przywieźć wyróżnienie. Jak będzie w tym roku? wystarczy trochę poczekać i się tego dowiemy. My swoim starym zwyczajem trzymamy kciuki i czekamy na wszystkie wspomniane imprezy.

sobota, 19 listopada 2011

Pokazy Specjalne KAN

Panie i Panowie, śpieszymy donieść o pewnym zjawisku, które, choć trwa już od niemal pół roku, w jakiś dziwny sposób aż do teraz umykało naszej uwadze. Cóż to za zjawisko? Na początku maja informowaliśmy o Festiwalu Kina Amatorskiego i Niezależnego KAN we Wrocławiu oraz o otrzymanym tam przez Pipetę wyróżnieniu. Charakterystyczne dla tej imprezy jest jednak to, że pomiędzy kolejnymi, odbywającymi się corocznie edycjami, w całym kraju pod jej szyldem organizowane są dość liczne pokazy dodatkowe, tzw. "specjalne". Do tej pory oprócz samego Wrocławia nawiedzały one (kolejność chronologiczna): Nową Sól, Nową Rudę, Leśnicę, Katowice, Berlin, Szklarską Porębę, Jawor i Rzeszów. Ze względu na różnorodność miejsc i charakteru imprez towarzyszących, programy tych projekcji bywają różne. Czasem, jak się okazuje, jeden z punktów "rozkładu jazdy" stanowi nasza Pipeta. I to właśnie przegapiliśmy.

Przez długie miesiące byliśmy przekonani, iż zawiadamiamy rzetelnie o wszystkich nadarzających się okazjach do oglądania naszych "dzieł" na dużym ekranie. A jednak... Dlaczego tak późno się zorientowaliśmy? Nie może być żadną tajemnicą, iż Kapok ma pewne powiązania z Częstochową. Dla jednego z nas jest to miejsce wspominanych z łezką w oku lat studenckich, dla innego zaś owe lata studiowania w "mieście świętej wieży" nadal jeszcze trwają (nie czas na rozważania, czy "stety", czy niestety...), a właśnie w Częstochowie odbędzie się najbliższy pokaz specjalny KAN, w programie którego nie zabraknie Pipety. Takiego wydarzenia, przy wspomnianych związkach z miastem, nie dało się już przeoczyć. Za wszystkie poprzednie przegapione przepraszamy, prosimy o rozgrzeszenie i obiecujemy poprawę.

Tymczasem serdecznie zapraszamy na projekcje w "świętym mieście" wszystkich, którym byłyby one jakkolwiek po drodze. Rzecz dzieje się w najbliższy wtorek i środę (22-23 listopada 2011 r.), w Klubie Politechnik (al. Armii Krajowej 23/25), start o 18:00. W rozkładzie pozycje nagrodzone na festiwalu. We wtorek filmy polskie, dzień później zagraniczne. Wstęp wolny. Jeszcze raz gorąco zachęcamy!

Więcej informacji tu i tu.

wtorek, 15 listopada 2011

Relacja z Relanium

Za nami już kolejna edycja imprezy zwanej Relanium. Tak jak się można było spodziewać klimat dopisał, publiczność świetnie przyjmowała kolejne filmy. Z racji ich charakteru salę co chwilę przecinały salwy donośnych chichotów. Miło było patrzeć na mniej lub bardziej amatorskie produkcje przepełnione humorem. Nasza "Pipeta" również spotkała się z fajnym odbiorem. Okazało się z resztą, że nie tylko publiczności przypadła ona do gustu. Jurorzy tegorocznej edycji postanowili uhonorować nas tzw. Średnią Relanką (inaczej mówiąc jest to druga nagroda). Nie trzeba chyba nadmieniać, że bardzo pozytywnie nas to zaskoczyło.

Co do samego festiwalu to trzeba przyznać, że był krótki, treściwy i sprawnie przeprowadzony. Większej "obsuwy" w stosunku do programu nie odnotowaliśmy. Faktem jest, że ów program nieco uległ zmianie i wyleciał z niego blok filmów, w którym miało być prezentowane nasze "Resurrection". Szkoda, że do dziś nie mieliśmy okazji widzieć go na dużym ekranie, ale z drugiej strony dobrze się stało bo taki "zamulator" nijak nie pasowałby do Relanium, które przecież ma być nie inne jak antydepresyjne. A na srebrny ekran pewnie jeszcze przyjdzie czas.

Co można jeszcze powiedzieć o łódzkiej imprezie walczącej dumnie ze stanami przygnębienia? Ano na pewno tyle, że nieco słabe były same warunki techniczne odtwarzania filmów. Doczepić się można tak do dźwięku, który pobrzmiewał gdzieś z okolic ekranu, jak i do obrazu, który przywodził na myśl odchodzące w zapomnienie kasety VHS. Sala w Cytrynie jest niezbyt szeroka, ale za to długa niepomiernie. Dlatego pewnie dźwięk w jej końcu był już mocno zniekształcony. Odległość rzutnika od ekranu zapewne też zrobiła swoje - tak się nam przynajmniej wydaje ;P To jednak tylko detale, które nie zdołały zepsuć ogólnego dobrego wrażenia. Oglądać wszak się przecież dało a zabawa była lepsza niż na niejednym sporo większym festiwalu. Publiczności i frekwencji pozazdrościć może nie jeden organizator podobnego wydarzenia. Tak więc, z filmem czy bez, chętnie wpadniemy do Łodzi za rok.

Warto też przypomnieć, a niektórych może dopiero uświadomić, że tegoroczna nagroda dla Ferajny Filmowej KaPoK to już druga Relanka w naszych zbiorach. Parę lat temu gościliśmy w Łodzi jeszcze jako Fly Films i przy pomocy animacji "Die Wiedergutmachung" zgarnęliśmy wówczas najmniejszą ze statuetek (Małą Relankę).

Może jeszcze tylko dodamy, że pozytywne wydały nam się męskie toalety w Cytrynie ;)

piątek, 11 listopada 2011

Pipeta zdobyła Średnią Relankę

Mam zaszczyt poinformować, że - jak relacjonują mi obecni w Łodzi przedstawiciele KaPoKa - Pipeta zdobyła na festiwalu Relanium nagrodę. Pipecie przyznano Średnią Relankę.

Szersze informacje na temat nagrody i festiwalu już wkrótce.

wtorek, 8 listopada 2011

11-11-11

Najbliższy piątek to nie tylko powszechnie znane święto, ale także data pewnego pięknego filmowego wydarzenia. Otóż w paskudnym mieście zwanym Łodzią odbędzie się wówczas kolejna edycja festiwalu Relanium. Nasza ekipa zna już tę imprezę od jakiegoś czasu. Skład Fly Films miał przyjemność odebrać tam swego czasu nagrodę.

Polecamy zatem pojawić się w łódzkim kinie Cytryna punktualnie o 19.18. Założyć się możemy, że panować będzie świetna atmosfera i że filmowych wrażeń nie zabraknie. Nasza KaPoKowa delegacja będzie obecna na miejscu razem z "Pipetą". W ramach pokazu pozakonkursowego obejrzeć będzie można również "Resurrection". Nie bierze ono udziału w konkursie ze względów czysto formalnych. Wszak Relanium to festiwal opierający się na filmach pogodnych i wesołych, pomagających oddalić się nieco od rzeczywistości i codzienności ponurej nie tylko w samej Łodzi, ale i reszcie kraju. Twórcy festiwalu nazywają go antydepresyjnym. "Ressurection", co wiedzą już niektórzy, słabo wpisuje się w radosną i rozweselającą tematykę.

Tak czy siak, kto ma blisko i komu po drodze - niech zajrzy na Relanium.

Więcej o festiwalu dowiecie się na przykład tutaj.

sobota, 17 września 2011

Ostatni raz o Koszalinie


Czas na mały opis wyprawy do Koszalina. Na wstępie warto podkreślić, że po ponad półtorarocznej działalności Ferajna Filmowa KaPoK dorobiła się swojej pierwszej kamery. A to wszystko za sprawą właśnie festiwalu w Koszalinie. Owa kamera to nasza nagroda, którą zdobyliśmy za drugie miejsce w kategorii filmu amatorskiego. Sprzęt na pewno nam się przyda, bo w końcu rzecz ta trafiła w ręce mniej lub bardziej doświadczonych, lecz jednak filmowców.

Cóż można rzec o samym festiwalu? Otóż kilka rzeczy rzucało się w oczy niemal natychmiast. Pierwszą z nich była bardzo przyjemna i rodzinna atmosfera. Festiwalowe jury było bardzo otwarte na rozmowy. Warto wspomnieć, mówiąc o składzie sędziowskim, że panu Nowickiemu nasz film bardzo się spodobał. Ponoć z resztą otarliśmy się o pierwszą nagrodę w swojej kategorii. Cóż - "darowanemu koniu się w zęby nie zagląda" jak to mawiał ktoś dawno temu ;)

Podobnie, jak to miało miejsce w Gdyni, tak i tu, organizację imprezy można zaliczyć do wręcz perfekcyjnych. KaPoK obecny na miejscu nie miał się do czego doczepić. Jak to bywa na większych festiwalach i przeglądach filmowych, mnóstwo było imprez towarzyszących. Do ciekawszych zaliczyć można fora. Na jednym z nich miała nawet miejsce dość nieprzyjemna i niezręczna sytuacja z udziałem jednego z jurorów, ale na podkreśleniu istnienia tego zdarzenia zakończymy ten wątek.

Z naszego punktu widzenia najważniejsze jednak jest to, że po raz kolejny opowieść profesora Mieczysława o końcu świata spodobała się i doczekała następnej już nagrody.

środa, 7 września 2011

Kolejna projekcja


Z przyjemnością informujemy, że pojawia się kolejna okazja do obejrzenia "Pipety" w warunkach odmiennych od domowych. Tym razem nasz film zaprezentowany zostanie w ramach Dnia Otwartego MCK w Bełchatowie. Szczegółowy program imprezy znajdą Państwo tutaj. My ze swojej strony serdecznie zapraszamy do udziału w zaplanowanych wydarzeniach. Pozostaje nam życzyć miłego spędzenia czasu. Oczywiście mamy nadzieję na w miarę ciepłe przyjęcie owoców naszej ciężkiej pracy.

sobota, 30 lipca 2011

LA Plasticine


Pokazanie filmu na 36. FPFF w Gdyni okazało się całkiem dobrą promocją naszej produkcji. I choć przytargaliśmy do domu jedynie mnóstwo festiwalowych gadżetów i pamiątek a żadnej nagrody, to skutki wyświetlenia "Pipety" na tak rozreklamowanej imprezie ciągle miło nas zaskakują. Pisaliśmy już parę słów o tym zjawisku, ale nie chcieliśmy spowiadać się ze wszystkiego od razu. Teraz dostaliśmy potwierdzenie kolejnego ważnego wydarzenia. Oto, gdzie pan Mietek tym razem zawita:


Przyznamy szczerze, że jesteśmy z Mietka dumni ;)

czwartek, 21 lipca 2011

Let The Movie Begin


Choć od dłuższego czasu nic na naszej stronie się nie dzieje, to nie oznacza, że w życiu również panuje totalna stagnacja. Od czasu opublikowania ostatniego posta na KaPoK-owej witrynie co nieco się wydarzyło.

Odbyło się choćby ostatnie z cyklu spotkań z młodzieżą gimnazjalną. Będziemy je zawsze wspominać pozytywnie. Zostaliśmy zresztą na nim bardzo mile zaskoczeni.

Na spotkaniu panowała przyjemna, luźna atmosfera. Uczniowie zorganizowali poczęstunek, obejrzeliśmy filmy powstałe na warsztatach, rozmawialiśmy o tworzeniu filmów i o naszych wrażeniach z odwiedzonych festiwali filmowych. Mało zobowiązującemu klimatowi służył również fakt, że od końca roku szkolnego młodych dzieliły ledwie dwa dni. Warto zauważyć, że nasze zajęcia nie zaowocowały tylko filmami tworzonymi w ramach warsztatów. Kilkoro przedstawicieli dorastającego pokolenia połknęło filmowego bakcyla i zdecydowali się oni na prezentację swoich prób. Próby te, trzeba przyznać, były udane, jak na pierwsze kroki w tworzeniu filmów.

Kolejną miłą niespodzianką, jakiej dane było nam zaznać, były podziękowania; i te osobiste, jak i te na piśmie. Mamy więc świetną pamiątkę mile spędzonego czasu. Jak zawsze uważałem się za kiepskiego pedagoga słabo współpracującego z młodzieżą, tak uważam, że z grupami takimi jak ta, można by pracować po emeryturę i nie miałoby się dość. Satysfakcja z tych spotkań jest trudna do opisania i dlatego na tym stwierdzeniu zakończę swoje, niezbyt udolne, próby.

Ruch w „interesie” na tym jednak się nie kończy. Ciągle na ukończeniu jest nowy film. Prace powoli posuwają się naprzód i ich koniec jest już dla nas dostrzegalny. Zostało już zdecydowanie mniej, niż więcej.

W międzyczasie trwały też prace nad scenariuszem do kolejnej produkcji. Jak to u KaPoKów jednak bywa, nic nie może iść zgodnie z planem i z różnych dyskusji narodził się pomysł na kolejną animację. Co ciekawe, jej forma ma odbiegać od „Pipety” i od właśnie kończonego projektu (pod roboczym tytułem „Resurrection”). Kolejną istotną informacją jest fakt, że najprawdopodobniej ów najnowszy pomysł wyprzedzi w realizacji czekający już kilka miesięcy, inny film. Cóż tu można powiedzieć? Taki mały KaPoKowy bałagan chyba dobrze nam robi, a już z całą pewnością trzeba powiedzieć, że nie przeszkadza. Teraz pozostaje zaopatrzyć się w odpowiednie materiały (część już jest) i dużo chęci do pracy (tych też raczej nie brakuje). Przyda nam się jeszcze sporo wolnego czasu i wówczas nie będzie większych trudności we wcielaniu w życie kolejnych pomysłów. Nieco gorzej niż z całą resztą może być z czasem, ale w końcu KaPoK, jak to KaPoK — tak łatwo nie utonie. Liczymy, że damy radę stawić czoła kolejnym przeciwnościom i już niebawem będziemy mogli zaprezentować widzom swoje kolejne utwory.

Trochę dzieje się również z samą „Pipetą”. Aktualnie nie bierzemy udziału w festiwalach a to dlatego, że ich po prostu nie ma (lub nie znaleźliśmy informacji o takowych). Zaczął się jednak ruch w nieco innym kierunku i jest to, jak nam się zdaje, efekt prezentacji filmu w Gdyni. Nie będziemy jednak na razie wszystkiego zdradzać. Trochę nie chcemy zapeszać, a poza tym tak jakoś głupio wyśpiewać wszystko przy jednej „spowiedzi”;)

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Uczucia ambiwalentne w Warszawie

Oprócz Gdyni, „Pipeta” zaznaczyła w tym tygodniu także swoją obecność w Warszawie, dzięki festiwalowi Kafla. Nasz film wyświetlano tam pośród 25 innych produkcji.

„Pipeta” na Kafli wzbudziła uczucia, które można nazwać ambiwalentnymi (są to uczucia, jakie mamy wtedy, gdy nasza teściowa spada w przepaść naszym Ferrari — gdzieś zasłyszeliśmy taką definicję i chociaż my będziemy na pewno swoje teściowe lubić, to ta definicja obrazowo oddaje, o co chodzi). Mianowicie, „Pipeta” spodobała się widowni, nie wzbudziła jednak, hm... jednoznacznego entuzjazmu wśród jurorów. Część z nich, jak się dowiedział nasz przedstawiciel w Warszawie, Bartek, była zbulwersowana... sceną, w której Pan Mietek pokazuje widzom programu „ruch ciał niebieskich”...

No cóż. Mimo wszystko cieszymy się, że mogliśmy pokazać naszą produkcję w Warszawie (po raz kolejny zresztą), a jurorów bardzo serdecznie z tego miejsca pozdrawiamy.

Veni, vidi...


Teatr Muzyczny
Jak to już sygnalizowaliśmy wcześniej, na 36. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni zostali zaproszeni dwaj przedstawiciele grupy KaPoK, twórcy filmu „Pipeta”, Wojtek i Rafał. Ponieważ właśnie dziś stamtąd wrócili, czas, byśmy napisali o atrakcjach, jakich było im dane doświadczyć podczas imprezy.
Multikino Gemini
A nie było tego mało! Trafić na wszystkie przewidziane programem atrakcje było nie sposób: same tylko filmy wyświetlano w całym Trójmieście, jednocześnie w kilku Multikinach i w teatrze. Oprócz tego odbywały się rozmaite spotkania warsztatowe, spotkania z mniej lub bardziej znanymi postaciami świata filmowego, imprezy taneczne, koncerty i bankiety. Wojtek ujął to krotko: żeby trafić na wszystko, co ciekawe podczas festiwalu, trzeba by spędzić tam cały miesiąc; tyle też musiałby trwać sam festiwal, „rozpakowany” do postaci, w której w jednej chwili dzieje się tylko jedna rzecz.

czwartek, 9 czerwca 2011

"Pipeta" w Gdyni

Chciabym krótko przypomnieć, że prof. zw. dr hab. mgr inż. metafizyki przyrody nieożywionej Mieczysław Koźlak-Czarnkowski wizytuje w bieżącym tygodniu Gdynię (między innymi, ma się rozumieć, 10.06 jesteśmy także w Warszawie,  w ramach festiwalu KAFLA).

Oczekiwana przez nas z pewną niecierpliwością;] projekcja "Pipety" podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni nadciąga wielkimi krokami. Program przewiduje, że nasz film będzie można obejrzeć o godzinie 18.45.

Na miejsce udało się dwóch przedstawicieli ekipy - Wojtek i Rafał. Mamy nadzięję na opublikowanie ich relacji zaraz po powrocie. Możliwe też, że otrzymamy od nich informacje, którymi będziemy chcieli podzielić się na bieżąco. W każdym razie: trzymamy kciuki za powodzenie "Pipety"!

piątek, 3 czerwca 2011

Nie tylko "Pipeta"

Kilka dni temu zakończyliśmy zdjęcia do drugiego już filmu KaPoKa. Produkcja ta znacznie różni się od wielokrotnie opisywanej tu "Pipety". Same aspekty techniczne filmu znacznie odbiegają od poprzednika. Nowy obraz powstawał z pewną ideą: nasza grupa chce robić animacje lalkowe o jak najwyższym standardzie — tego trzymać będziemy się zawsze. Nowe „dzieło” jest też swoistym eksperymentem. Pomyśleliśmy, że może warto zaryzykować kilkoma rozwiązaniami zupełnie nowymi, które mogą gwarantować podobną jakość wykonanej animacji, a jednocześnie ułatwić nam pracę. Czy się udało? Trudno powiedzieć. Efekty, jakie możemy narazie oglądać, każą myśleć, że tragedii nie ma, ale, jak zawsze, mogło być nieco lepiej. Będzie to lekcją na kolejne produkcje. W końcu człowiek najlepiej uczy się na własnych błędach.

wtorek, 24 maja 2011

„Pipeta” na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni!

Szanowni Państwo!

Mamy tę niezwykłą przyjemność poinformowania, że nasz film, „Pipeta”, weźmie udział w bardzo interesującym wydarzeniu na mapie corocznych imprez filmowych w Polsce. Będzie to... Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. „Pipeta” będzie wyświetlana w ramach przeglądu polskiego kina niezależnego.

Pragniemy od razu wyjaśnić, że wcale się z „Pipetą” nie pchaliśmy do Gdyni. Historia wyglądała trochę inaczej, a zaczęło się od wysłania naszego filmu na przegląd SHORT WAVES, na który się zresztą... nie dostaliśmy. Niemniej, organizatorzy zwrócili się do nas z pytaniem czy nie zgodzilibyśmy się na pokazanie filmu w Gdyni. Oczywiście, każda okazja pokazania własnego dzieła publiczności to dla nas ważne wydarzenie, dlatego na propozycję z miejsca przystaliśmy. Po pewnym czasie dowiedzieliśmy się, że chodzi o ten festiwal.