Pokazywanie postów oznaczonych etykietą premiera. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą premiera. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 września 2021

Sensacja: Bełchatowianie zaprezentowali swój film w Bełchatowie!



Niebawem miną dwa tygodnie od czasu naszej premiery. Najwyższa pora na małe podsumowanie i porcję refleksji.

Po pierwsze należy jasno powiedzieć, iż z przebiegu wydarzenia jesteśmy zwyczajnie zadowoleni. Gdy kilka miesięcy wcześniej ustalaliśmy jego termin, w głowach rodziło się wiele obaw i wątpliwości. Baliśmy się choćby lokdałnów. Szczęśliwie jednak zbrodniczy koronawirus z aranżowaniem w naszym nieszczęśliwym kraju swojej kolejnej fali znów postanowił taktownie poczekać aż do końca lata.

sobota, 10 lipca 2021

Dlaczego tak długo? - skomplikowane odpowiedzi, na proste pytania

Drodzy Państwo, Szanowni Widzowie, Mili Czytelnicy,

Niedawno na naszym Facebooku wraz z publikacją zwiastuna „C'est la vie” ogłosiliśmy czas i miejsce premiery najnowszego kapokowego filmu. I tak wszystkich zainteresowanych jeszcze raz serdecznie zapraszamy w sobotę 28 sierpnia 2021 na godzinę 18:00 do sali Kina Kultura w Miejskim Centrum Kultury w Bełchatowie. Zapewniamy moc wrażeń i atrakcji.

Kolejne szczegóły, dotyczące wydarzenia, zaczną pojawiać się wkrótce i na bieżąco oczywiście będziemy o nich informować.

Ale tym razem jeszcze nie o tym. Dziś czas na refleksję: Dlaczego dopiero teraz? Dlaczego tak długo?

środa, 18 marca 2020

Finis coronat opus

Szanowni Państwo,
Skończyliśmy film. Tak, „C'est la vie” jest już z nami. Oczywiście nie znaczy to, że jutro premiera, a pojutrze każdy chętny będzie sobie mógł zobaczyć je bez przeszkód w Internecie. Sprawa nie jest taka oczywista. Nawet nam samym nie przechodzi jeszcze zbyt łatwo przez gardła stwierdzenie, że to już koniec.

Film jest gotowy w tym sensie, że zamknęliśmy ostatni ważny etap, jakim była postprodukcja. Sam tylko ten etap zdążył rozrosnąć się do wstydliwie wielkich rozmiarów, stając się historią, o której opowieści można by snuć godzinami. Tak, tak, amatorska kinematografia to właśnie ta, w której making ofy, zwiastuny i napisy końcowe, zebrane razem do kupy, trwają zazwyczaj kilkukrotnie dłużej niż sam film, i w której opowieści o tworzeniu dzieła bywają bardziej ekscytujące niż samo dzieło... :) Ale do rzeczy. I w skrócie. Postprodukcja była czymś, za co - skończywszy zdjęcia w 2016 roku - samodzielnie nie umieliśmy się zabrać w żaden sposób. Naturalnym kierunkiem było szukanie wsparcia wśród bliższych i dalszych znajomych. I tak nawiązywaliśmy współpracę z kolejnymi osobami. Z różnych powodów jednak prędzej czy później zawsze kończyło się jakąś niemożliwą do przezwyciężenia niemocą. Czas mijał. Po jakichś dwóch, a może trzech latach doszliśmy do wniosku, że w tym okresie spokojnie już sami byśmy się tej postprodukcji nauczyli i zrobili ją sobie. Mniej więcej w połowie 2019 roku rzeczywiście więc wzięliśmy sprawy w swoje ręce i, jak się okazuje, już z początkiem roku kolejnego temat właściwie udało się zamknąć.

Teraz już tylko szlify i poprawki...

Autorzy często zmagają się z obsesyjną potrzebą ciągłego poprawiania, korygowania i udoskonalania swoich wytworów. Ktoś szczerze i mocno zaangażowany w proces powstawania jakiegoś utworu zawsze będzie widział w nim niedoskonałości. Zawsze będzie dostrzegał coś, co można było zrobić lepiej. Wiadomo, że kiedyś trzeba się zreflektować i zatrzymać to szaleństwo. Taki na przykład Michaił Bułhakow nad „Mistrzem i Małgorzatą” pracował co najmniej kilkanaście lat. Powstawały kolejne „skończone” wersje, które autor jednak nieustannie poprawiał, zmieniał, przeorganizowywał. Wciąż i wciąż od nowa. Pracował tak aż do śmierci, nie uzyskując nigdy zadowalającej go wersji!

Mamy oczywiście nadzieję, że w wypadku „C'est la vie” ten finisz nie będzie miał tak dramatycznego wymiaru. Rzeczywiście to i owo można jeszcze poprawić. Tam dodać jakiś subtelny smaczek, tam coś skorygować. Wszystko to jednak są już naprawdę drobiazgi. I - podsumowując - jesteśmy obecnie w tej komfortowej sytuacji, że możemy sobie sami narzucić jakiś definitywny deadline. Za miesiąc, za dwa, jak przejdzie epidemia? Wszystko dozwolone. Może dzień dziecka? Pierwszego czerwca wrzucamy na luz, odpuszczamy, odcinamy pępowinę i puszczamy „C'est la vie” w samodzielne dorosłe życie? Wodujemy, niech pływa po morzach i oceanach?
Czemu nie...

Serdecznie zapraszamy do wyczekiwania na dalsze wieści. Cierpliwego wyczekiwania :)

środa, 30 listopada 2011

Czwarty

Może to zdziwi kilka osób, ale musimy z zadowoleniem stwierdzić, że zbliża się, i to wielkimi krokami, premiera kolejnego filmu KaPoKa! Tym razem nie będziemy prezentować animacji lalkowej ani nawet pikselacji, jak to miało miejsce ostatnio. Padło na animację, a jakże, ale rysunkową. Film znów jest swoistym eksperymentem i powstał bardzo spontanicznie. Pierwsze opinie osób zaufanych, dobrych znajomych, zarówno tych związanych z filmem co zupełnie nie znających się na rzeczy, są dość dobre. O spontanicznym charakterze kreskówki świadczyć może choćby to, że nawet nie jest ona zatytułowana. Całość trwać będzie nieco ponad pół minuty, więc bardzo mało. Generalnie obraz czeka na udźwiękowienie, opracowanie napisów i wymyślenie jakiegoś sensownego tytułu. Planów związanych z tym filmikiem nie ma. Wątpliwe, żeby zaczął on "festiwalowe kółeczko", jak to miało miejsce w przypadku "Pipety" i jak jest z "Resurrection". Jest to możliwe dopiero, gdy wyniki oglądalności i opinie w sieci pozytywnie by nas zaskoczyły. Istotne jednak jest to, że KaPoK posmakował kolejnej techniki tworzenia animacji a efekty są nie najgorsze. Dla nas jest to wprawka, która może komuś się spodobać i dlatego zapadła decyzja o dodaniu dźwięku i złożeniu tego do tzw. "kupy".

czwartek, 10 listopada 2011

Trzeci


Zupełnie niedawno pisaliśmy, że na ukończeniu jest nasz najnowszy film. Prawda jest taka, że już dzień lub dwa po opublikowaniu rzeczonego postu film był gotów. Czekał jedynie na dalszy rozwój sprawy. I tak dziś został on wręczony ludziom pracującym w wydziale kultury naszego starostwa, które jak wiemy, jest zleceniodawcą tej animacji. Czekamy już tylko na opinie o naszej pracy i mamy szczere nadzieje usłyszeć pozytywne słowa.

Pochwalić nas lub zmieszać z błotem mogą także internauci. Film dostępny już jest serwisie YouTube. Nie ma co, jesteśmy ciekawi co o tym wszystkim myślą rodacy. Czekamy zatem na szczere opinie i zapraszamy do oglądania.